Ostatnie lata to wielka popularność witryn internetowych i poradników na ich stronach. Po okresie fascynacji internetem przychodzą też chwile refleksji.
Na witrynach dotyczących zagadnień związanych z łowiectwem i bronią coraz częściej są zachęty typu,... zrób to sam, napraw sobie broń, nie idź do fachowca naprawa jest przecież prosta po co wydawać pieniądze, sam podpiłuj spust, oksyduj lufy, sam załóż lunetę, przykłady dalej można mnożyć.
Niestety jest i druga strona medalu tego zagadnienia, coraz częściej do rusznikarzy trafia broń prawie wykończona przez domorosłych rusznikarzy stosujących porady z różnych witryn internetowych, w wielu przypadkach broń ma tak podpiłowane zaczepy spustowe że prawie sama strzela, że po amatorskim oksydowaniu powierzchnia jest mocna skorodowana wskutek niewłaściwej technologi, lub obejmy montażu są tak mocno przyklejone że nie sposób oderwać je od lunety, albo obejmy są niewłaściwie ustawione względem siebie i nawet na markowych lunetach zostają wgięcia tubusa powyżej 0.5mm itd. Jeszcze gorzej jest gdy amatorzy rusznikarze nawiercają czoło lufy wiertarką, / i takie przypadki się zdarzają / w 99% wiertło na wskutek niesymetrycznego zarysu otworu zostaje wciągnięte do środka na kilka centymetrów uszkadzając lufę, na skierowane pytanie do właściciela dlaczego tak zrobił, pada prosta i szczera odpowiedź... pisze w internecie.